Czy ja wspomniałam, że to był prima aprilisowy żart?
Nie?
Oops. No to..
PRIMA APRILIS, skarby :*
KOCHAMY WAS, PRZEPRASZAMY!
So... Jesteście bardzo źli? :c
Pozwól mi umrzeć młodo, lub żyć nam wiecznie. Wiecznie, lub nigdy.
środa, 2 kwietnia 2014
wtorek, 1 kwietnia 2014
PA :(
Lou: NIe byłem aż tak pijany!
Liam: Wyżuciłeś wszystkie marchewki i powiedziałeś, że ich nienawidzisz!
Liam: Wyżuciłeś wszystkie marchewki i powiedziałeś, że ich nienawidzisz!
Będe za wami tęsknić jak Lou za marchewkami... :(
Zayn: Nie byłem aż tak pijany!
Harry: Potłukłeś wszystkie lusterka!
Niall: Nie byłem aż tak pijany!
Zayn: Powiedziałeś, że nienawidzisz jedzenia!
Harry:Nie byłem aż tak pijany!
Niall:Wziełeś prostownice do ręki i powiedziałeś że wyprostujesz włosy!
Harry: Potłukłeś wszystkie lusterka!
...Jak Zayn za lusterkami....
Liam:Nie byłem aż tak pijany!
Lou: Powiedziałeś że kochasz łyszki!
....Jak Liam za żółwiami...
Zayn: Powiedziałeś, że nienawidzisz jedzenia!
...Jak Niall za jedzeniem...
Niall:Wziełeś prostownice do ręki i powiedziałeś że wyprostujesz włosy!
...Jak Harry za lokami :(
Będe za wami tęsknić
Kocham was :(
OopS
;c
Niestety mam dla Was zła wiadomość..
Nadszedł czas..
Nadszedł czas..
Ustaliłyśmy,że...
Blog zostaje całkowicie zawieszony..
Tak więc...Papapa
Pożegnanie.
Yup, znów ten temat.
Postanowiłam zawiesić bloga, jeśli go nie usunę.
Ja nie mam czasu dodawać rozdziały/imaginy, a tym bardziej je pisać. Malwina prawie się nie udziela, ale ma treningi, więc wybaczam. A Ola, to Ola. Dużo się uczy, więc nie może. Pozostają weekendy, ale spójrzmy prawdzie w oczy.
Jesteście wspaniali, kochamy Was, jednak nie ma sensu tego kontynuować.
Wy rzadko komentujecie, my jeszcze rzadziej dodajemy. Znudziło nam się pisanie, przykro nam. Przepraszamy. Zapraszamy na pożegnalne posty.
Pierwszy należy do mnie, kolejny do Oli, a Malwina doda coś po 20.00, jak wróci z treningu.
----------
-Miało być na zawsze...
-Tak, wiem. Kochanie, zrozum, nie mam wpływu na los.
-Kocham Cię, Niall.
-Też Cię kocham, [t.i]
Zamknął oczy, a ja wybuchnęłam niepohamowanym płaczem. Miało być na zawsze. Miał mnie nie opuszczać. Kochać mnie i być. Po prostu być.
Byłam naiwna.
Wierzyłam, że nam się uda, pomimo przeciwności losu.
Zakochałam się w tym słodkim, niewinnym blondynie. Zakochałam się w uroczym chłopaku, o niebieskich oczach. Pokochałam go od pierwszej chwili. Jego oraz jego przyjaciół. One Direction też miało być na zawsze. Ale nie będzie. Bo Niall nie żyje. Zmarł dzisiaj, kilka godzin temu. Pojawił się w moim życiu niesamowicie szybko, ale i równie szybko je opuścił. Nie zdążyłam się nim nacieszyć, poznać go całego. Zdążyłam jedynie go pokochać. Zdążyłam być jego dziewczyną. Tylko przez rok. Jeden rok.
Postanowiłam zawiesić bloga, jeśli go nie usunę.
Ja nie mam czasu dodawać rozdziały/imaginy, a tym bardziej je pisać. Malwina prawie się nie udziela, ale ma treningi, więc wybaczam. A Ola, to Ola. Dużo się uczy, więc nie może. Pozostają weekendy, ale spójrzmy prawdzie w oczy.
Jesteście wspaniali, kochamy Was, jednak nie ma sensu tego kontynuować.
Wy rzadko komentujecie, my jeszcze rzadziej dodajemy. Znudziło nam się pisanie, przykro nam. Przepraszamy. Zapraszamy na pożegnalne posty.
Pierwszy należy do mnie, kolejny do Oli, a Malwina doda coś po 20.00, jak wróci z treningu.
----------
-Miało być na zawsze...
-Tak, wiem. Kochanie, zrozum, nie mam wpływu na los.
-Kocham Cię, Niall.
-Też Cię kocham, [t.i]
Zamknął oczy, a ja wybuchnęłam niepohamowanym płaczem. Miało być na zawsze. Miał mnie nie opuszczać. Kochać mnie i być. Po prostu być.
Byłam naiwna.
Wierzyłam, że nam się uda, pomimo przeciwności losu.
Zakochałam się w tym słodkim, niewinnym blondynie. Zakochałam się w uroczym chłopaku, o niebieskich oczach. Pokochałam go od pierwszej chwili. Jego oraz jego przyjaciół. One Direction też miało być na zawsze. Ale nie będzie. Bo Niall nie żyje. Zmarł dzisiaj, kilka godzin temu. Pojawił się w moim życiu niesamowicie szybko, ale i równie szybko je opuścił. Nie zdążyłam się nim nacieszyć, poznać go całego. Zdążyłam jedynie go pokochać. Zdążyłam być jego dziewczyną. Tylko przez rok. Jeden rok.
>SEVENTEN YEARS LATER<
-Do jasnej cholery, Amanda! Co to ma być?!
-Mamooo! Uspokój się. Uczeń bez pały, to jak żołnierz bez karabinu!
-Amanda, rozumiem, jakbyś miała jedną jedynkę, ale nie dziesiątą z rzędu!
-Choćbyś ty wszystko robiła dobrze! Nawet ojca nie mam!- wrzasnęła, a w moich oczach stanęły łzy.
-Nie moją winą, że Twój tata nie żyje.- szepnęłam i opuściłam pokój córki. Zamknęłam się w sypialni i zaniosłam płaczem, patrząc na zdjęcie uśmiechniętego chłopaka. Ile bym dała, żeby był tu ze mną. Żeby zobaczył Amandę. Żeby udzielił jej reprymendy. Żeby po prostu był z nami.
*Amanda's POV*
Do mojej sypialni wszedł Theo i Tommy. Siedziałam zapłakana na łóżku i powoli zdawałam sobie sprawę z tego, co powiedziałam mamie. Opowiedziałam im to.
-CO POWIEDZIAŁAŚ?!
Nim zdążyłam odpowiedzieć, do pokoju weszła mama.
-Oh, Theo...
-Powiedz jej wreszcie! Powiedz jej do cholery, że jest moją kuzynką!
-Co?- szepnęłam?
-Do cholery, [T.I], powiedz jej! Powiedz jej, że Niall, Twój narzeczony był jej ojcem, a moim wujkiem. POWIEDZ JEJ, DLACZEGO ZGINĄŁ!
-Theo.. To nie takie proste! Niall zmarł siedemnaście lat temu.
-Postrzelili go, do cholery! Znam prawdę i Ty też ją znasz!
-THEO! Zrozum wreszcie, że dla mnie to jest trudny temat! Postrzelił go do cholery jego własny brat!
-WIEM! Zdaję sobie sprawę z tego, że zrobił to mój ojciec!
-Ale nie zrobił tego..
-Specjalnie. To był wypadek. Wiem. Ale..
-Nie poszedł do więzienia. Powiedziałam, jak było- szepnęła, a oczy się jej zaszkliły.
-Mamo..
-Amanda, wiesz wszystko. A teraz przepraszam. Idę do Twojego ojca.
*[t.i]*
Szłam między grobami, szukając tego właściwego. Siedział przy nim Greg. Płakał. Położyłam mu dłoń na ramieniu.
-Przepraszam- zaszlochał.
Uroniłam kilka łez i się przysiadłam.
Miałam wrażenie, że jest gdzieś z nami. Gdzieś blisko, bardzo blisko. Był przy mnie od początku. Od siedemnastu lat czuwa. Ale niech przejdzie na drugą stronę. Niech odejdzie. Niech znajdzie spokój. Niedługo się spotkamy.
//L.
----
No to.. Żegnajcie.
PS. SEE YOU IN HELL 3:) 3:-) XD
piątek, 28 marca 2014
#3 Niall
Dla Jagody :* Wszystkiego naj <3
---------------------------------------------------
Podeszłam do Niall’a i przytuliłam go mocno, całując w policzek
dziękując mu raz jeszcze.
I jeszcze raz wszystkiego NAJLEPSZEGO!
---------------------------------------------------
Nagle z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek. Zaczęłam się pakować.
Wszyscy już wyśli z sali, prócz mnie i Horan. Nauczycielka nie zauważyła nas i
zamknęła klasę. Zostałam zamknięta w sali z chłopakiem w którym byłam zakochana
a który był moim największym wrogiem. Podbiegłam do drzwi i zaczęłam w nie
uderzać. Nikogo tam nie było, wszyscy już skończyli lekcje. Jak się nie pozabijamy będzie dobrze.
-Uspokój się!- powiedział nagle chłopak- Wszystko będzie
dobrze.
Zignorowałam go i wyciągnęłam telefon z kieszeni żeby
zadzwonić po pomoc. NIE MAM ZASIĘGU
-Masz telefon przy sobie?
-Pewnie, że tak.
-Daj mi go.
-Nie ma mowy!
-No daj chce zadzwonić po pomoc.
-No dobra. Masz i nie panikuj.
Wyciągną komórkę z kieszeni i mi ją podał. Chwyciłam telefon
i spróbowałam go odblokować.
-On jest wyłączony.
-Wiem- Powiedział z drwiącym uśmiechem- Uspokój się wreście!
-Nie rozkazuj mi!
Ściągnęłam krzesło z ławki i postawiłam je na podłodze. Stanęłam
na nim sprawdzając czy złapie zasięg wysiadając rękę do góry. Nagle straciłam równowagę
i już myślałam, że upadnę na ziemie gdy poczułam jak Niall obejmuje nie pozwalając
upaść. Wziął mnie na ręce i mocno przytulił do siebie. Zdezorientowana objęłam
go za szyję wtulając się. Gdy już czułam się pewnie i bezpiecznie, poluzowałam
uścisk. Horan nadal przytulał mnie mocno do siebie. Zaczęłam czuć się trochę niezręcznie.
-Dziękuje.- szepnęłam- Możesz mnie już puścić? – zapytałam trochę
głośniej.
-Tak.- powiedział i postawił mnie.
Gdy tylko moje nogi dotknęły podłogi odsunęłam się lekko od
chłopaka.
-Dlaczego to zrobiłeś?
-Jesteś dla mnie zbyt ważna. Nie mogłem pozwolić ci upaść.
*
Usiadłam na podłodze. Horan usiadł koło mnie. Oparłam głowę
o niego i zamknęłam powieki. Byłam już zmęczona. Po chwili chłopak delikatnie
objął mnie ramieniem.
-Spodziewałaś się tego?
- Czego?
-No, że będziemy tu tak razem spokojnie siedzieć.
-Nie. Myślałam, że się tu pozabijamy.
Oboje zaśmialiśmy się cicho. Niall wstał z podłogi i włączył
muzykę z telefony. Podał mi rękę i pomógł mi wstać. Przytuliłam się do niego. Zaczęliśmy
się delikatnie kołysać.
-Nie umiem tańczyć.- szepnęłam cicho.
-Nic nie szkodzi. Ja też.- powiedział uśmiechając się.
-Wiem.- Zaśmiałam się.
Spojrzałam na niego. Nasze oczy spotkały się. Miał je takie
cudowne. Nagle pochylił się i delikatnie mnie pocałował. Odwzajemniłam
pocałunek. Nagle usłyszeliśmy jak ktoś otwiera drzwi. Odsunęliśmy się szybko od
siebie i spojrzeliśmy w tamtą stronę. Była to sprzątaczka. Uratowani. Ale mogła przyjść chwilę później. Wzięłam szybko swoją
torbę i podeszłam do „wybawicielki”.
-Co Wy tu robicie?- spytała zaskoczona.
Po krótce wyjaśniłam jak zostaliśmy zamknięci w Sali przez
nauczycielkę. Podziękowaliśmy za „uratowanie i szybko wyśliśmy z sali. Horan obioł
mnie ramieniem przytulając do siebie. Pocałował mnie jeszcze raz i opuściliśmy budynek
szkoły. Chłopak odprowadził mnie do domu. Stojąc przed mieszkaniem
powiedziałam:
-Kocham Cię i to już od dawna.
-Ja ciebie też.
-To czemu zachowywaliśmy się jak najwięksi wrogowie?
-Bo oboje baliśmy się powiedzieć drugiej osobie co naprawdę czujemy
bojąc się jej reakcji.
Pocałował mnie jeszcze raz na pożegnanie i poszedł do domu.
*
Następnego dnia wszyscy się nam dziwili jak jednego dnia z
największych wrogów staliśmy się najszczęśliwszą parą pod słońcem. Jednak
ludzie mówiący „Od nienawiści, do miłości.” maja rację. Kocham go i jestem z
nim szczęśliwa ale niektóre nawyki po wrogości do siebie mam nadal zostały ale
staramy się z tym walczyć.
OppS
---------------------------------------------
Jeszcze raz wszystkiego najlepszego kochana :*
No i standardowo:
Spełnienia marzeń,
Dużo dużo zdrowia (i żeby wszystko było dobrze z Ta
twoją nogą :*)
Oczywiście spotkania 1D a szczególnie Horanka <3
Dużo szczęścia a w szczególności
w miłości :*
Niall
Imagif dla Jagody :)
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin ;D
Żebyś spotkała 1D ;3
--------------------------
Niall; No hej
Ty:Niall?
Niall:Tooo ja
Ty:CO?
Niall:No..
Ty:Nie wierze..
Niall :To uwierz.
Ty:Chwila..Hm...
Chcesz czekoladę?
Ty:To już na pewno ty! ;3
Niall:No ja !
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin ;D
Żebyś spotkała 1D ;3
--------------------------
Niall; No hej
Ty:Niall?
Niall:Tooo ja
Ty:CO?
Niall:No..
Ty:Nie wierze..
Niall :To uwierz.
Ty:Chwila..Hm...
Chcesz czekoladę?
Ty:To już na pewno ty! ;3
Niall:No ja !
----------------------
Takie dziwne ale cśśś
Horanowa<3
Niall
Dla najwierniejszej czytelniczki :)
PIOSENKA
PIOSENKA
-------
Osiemnaste urodziny, to zawsze najlepszy czas w życiu człowieka. Wkracza się w pełnoletność, bawi się. Ja należałam do typu imprezowicza. Kiedy tylko skończyłam szesnaście lat, wyrywałam się na każdą imprezę, na jaką tylko mogłam. Stało się tak po śmierci rodziców. Lou - mój brat - nie potrafił mnie przypilnować. Miał swoje obowiązki. Nie miałam mu tego za złe. Był świetnym bratem, tylko nie miał czasu mnie niańczyć. Chodził na studia, do pracy, a po drodze musiał znaleźć czas dla Eleanor. No i oczywiście Harry'ego. Nigdy nie rozumiałam, co łączy te dwójkę. Tak silna więź.. Zbyt silna na przyjaciół. A jednak, Lou miał Elkę - swoją dziewczynę. Była piękna, mądra, zabawna. Lubiłam ją. Fajnie się gadało. Louis utrzymywał mnie, czasem Haz lub El się mną zajmowali, dopóki nie ukończyłam szesnastego roku życia. Potem już sama o siebie dbałam. Poznałam nowych przyjaciół, na których mogłam polegać i wychodziłam z nimi do klubów. Teraz, gdy kończę osiemnaście lat, moje życie jest inne. Razem z Louis'em przeprowadzamy się do Londynu, gdzie będzie miał łatwiejszy dostęp do uczelni. Harry jedzie z nami. Elka mieszka pod Londynem, skąd będziemy mieć do niej, dosłownie, dwie minuty drogi. Ja będę mogła częściej spotykać się z przyjaciółmi, którzy w Londynie mieszkają.
Och, nie wspomniałam, kim są moi przyjaciele.
Cóż, jest nas sześć osób. Nate, Rebecca, Nina, Alex, Chris.
Czasami dołącza Harry i Lou. Z nim mam bardzo dobry kontakt. Z jego przyjaciółmi także. Tylko niestety mieszkają w różnych częściach Anglii. Harry jest z Holmes Chapel, Liam z Worvelhampton, a Zayn z Bradford. Jest jeszcze Niall, on mieszka w Mullingar w Irlandii. Tak, dobrze myślicie. To BYŁO One Direction. Już nie koncerują, ale nadal się przyjaźnią. Tylko mieszkają w swoich miastach.
Wracając...
Ja nazywam się Jagoda Tomlinson i mam osiemnaście lat. Dzisiaj. I dzisiaj jadę do klubu, zaszaleć. Jak to się skończy? Nie wiem.
*
Ostre promienie słońca poraziły moje oczy.
-Auaaaa- jęknęłam, czując pulsujący ból w czaszce. Wygrzebałam się z wygodnego łóżka i poszłam do kuchni. Zaczęłam przeszukiwać szafki, poszukując aspiryny, ale niestety nie znalazłam.
-Proszę- usłyszałam za sobą, znany głos. Odwróciłam się i musiałam zbierać koparę z ziemi.
-Niall!- krzyknęłam, rzucając się chłopakowi na szyję.-Co ty tu robisz?!
-Cześć, młoda. Miałem być wczoraj, na twojej osiemnastce, ale samolot miałem dopiero w nocy, a ty już słodko spałaś. Więc Cię nie budziłem.
Wzięłam od niego tabletki i popiłam dużą ilością wody.
-Wszystkiego najlepszego- powiedział, podając mi mały pakunek. Zdziwiona przyjęłam podarek, patrząc nań podejrzliwie.-Spokojnie.
-Mówiłam, żadnych prezentów- mruknęłam, po czym rozerwałam papier.
Moim oczom ukazał się śliczny wisiorek.( otwierane). W moich oczach stanęły łzy. Wzruszona pocałowałam jego policzek.-Jest wspaniały, dziękuję.
Od razu go założyłam. Jeszcze raz przycisnęłam wargi do rozgrzanego policzka Horana i się zarumieniłam, bo właśnie do kuchni wszedł mój brat, Harry, Liam i Zayn.
-Uuuu....!- zawył Malik, a ja spiorunowałam go wzrokiem.
-Horan, odwal się od mojej siostry.- mruknął zaspany Tommo, a ja zachichotałam. Nigdy nie pozwoli, by ktoś mnie skrzywdził. Do pomieszczenia wpadł Chris, a ja wybuchnęłam śmiechem, widząc jego sterczące na wszystkie strony włosy i spodnie obrócone na drugą stronę. Nie mówiąc już o nieziemskim brzuchu, któego postanowił nie zakrywać bluzką. Podszedł do mnie i cmoknął w usta, po czym skierował się do szafki, wyciągając szklankę.
-Skąd ty się tu wziąłeś?- spytał zdziwiony Niall.
-Chrisiee.. znowu tu spałeś?- jęknął Lou.
-Oj, braciszku, daj spokój. Teraz jestem pełnoletnia.
-Jak Was wtedy przyłapałem, nie byłaś.
-To było pół roku temu!- jęknęłam.
-Mniejsza z tym. Tak, LouLou, znowu tu spałem.
-CHRISTOPHER! Nie zwracaj się do mnie tym zwrotem.
-Czemu LouLou?- zażartował mój chłopak, wycofując się w tył.
-Jagoda, pożegnaj swojego chłopaka, bo więcej go nie zobaczysz.
-Spróuj go tknąć, a zrobię Ci krzywdę w nocy.
-Grozisz mi?
-Yep.
-Jestem siedem lat starszy- pokazał mi język.
-Taa.. Widać...
-Co masz na myśli?- zmrużył oczy. Teraz, to ja się wycofywałam.
-Umysłowo, to Ty jesteś płodem- wyszczerzyłam ząbki i uciekłam z pomieszczenia, razem z Chris'em.
-JAGODA!-zawołał rozbawiony Tommo.
-WIEK TO TYLKO LICZBA, BRACISZKU!- zaśmiałam się, zamykając sypialnię na klucz.
*
-Mamo, jak to się stało, że zaczęłaś się spotykać z tatą?
-Przez przypadek. Po prostu się zakochałam.
-Oh. Rozumiem. Cudowna historia. Kocham Was.
Malwina pobiegła na górę do swojego pokoju,a my się zaśmialiśmy. A Dominik zniknął w kuchni. Mamy cudowne dzieci.
//L.
---------------
Wszystkiego najlepszego, kochanie! ;*
Mam nadzieję, że CI się podobał, bo się nad nim troszkę męczyłam.
A więc, Jagoda.. :)
A więc, Jagoda.. :)
Zdrówka, szczęścia, pomyślności, duuużo pieniędzy, spotkania 1D, wyjścia za Niall'a, słodyczy od groma, spełnienia marzeń i czego dusza zapragnie. :*
OD Domininiki ;****
Subskrybuj:
Posty (Atom)














